- Czy to w szkole, czy na uniwersytecie, kobiety i mężczyźni w ortodoksyjnym świecie są zawsze rozdzieleni - tłumaczy założyciel start-upu Moshé Friedman. - Ale w świecie biznesu obie płci często się spotykają, a wielu ortodoksyjnych Żydów sobie z tym nie radzi. Dlatego tak trudno im wejść na rynek pracy. Założyłem ten inkubator łączący świat start-upów i ortodoksyjną wiarę, żeby ortodoksyjni Żydzi poczuli się swobodniej w świecie technologii. Większość z tych mężczyzn nigdy dotąd nie pracowała. Całymi dniami studiowali Torę. Lecz sytuacja ekonomiczna zmusiła ich do szukania pracy.
Moshé założył ten inkubator, by walczyć z biedą wśród ortodoksyjnych Żydów. Ale także dlatego, że izraelski rynek pracy ich potrzebuje. Ortodoksyjni Żydzi stanowią w Izraelu 12% społeczeństwa, ale tylko 1% z nich pracuje w branży technologicznej. - To, że tak liczna grupa społeczna, w dodatku tak szybko rosnąca, w tak małym stopniu udziela się w tak istotnej branży gospodarki, jaką są nowe technologie, stanowi istotne zagrożenie dla przyszłości gospodarczej, a nawet dla istnienia Izraela - mówi Moshé.