Czy nasz język jest seksistowski?

Square - Agora idei

27 min
Dostępne od 01/12/2018 do 15/10/2019

Profesorka, filozofka, ministra… debata nad językiem równościowym (włączającym) trwa, a temat wywołuje wiele kontrowersji.

- Klasyczny feminizm był walką w sprawie, pod którą obecnie podpisałby się każdy szanujący zachodnie wartości: samookreślanie, prawo głosu, równość praw kobiet i mężczyzn. Te cele osiągnięto. Kobiety mają teraz więcej praw niż kiedykolwiek w historii. Mimo tego wielu ludzi angażuje się obecnie w kwestię „odpłciowienia języka”, bo widzą w nim jakieś upośledzenie. Nie mam nic przeciwko językowi włączającemu. Jeśli mamy ochotę go używać, róbmy to! Tym, którym on nie pasuje, nie można jednak zarzucać, że nie chcą się mu poddać i że są mizoginami, seksistami czy zacofani. - Mówi Thomas Kubelik, wykładowca niemieckiego i matematyki, którego krytyczny esej przeciw feminatywom "Genug gegendert!" - "Dość wykorzystywania rodzaju!" - wywołał niedawno polemikę.

- Feministki chcą iść dalej. Nie chcemy oswajać się z myślą, że przy takim tempie zmian być może za 150 lat uzyskamy to, co mają mężczyźni. Nie przywykamy do myśli, że kobiety nadal będą wypełniać 80% obowiązków domowych. Chcemy to przyspieszyć. To, że pracujemy nad językiem, w większości krajów zachodnich wydaje się środkiem wspomagającym mentalność. Bo mentalność jest kształtowana przez filmy, kulturę, język - mnóstwo rzeczy. - Mówi Éliane Viennot, feministka, lingwistka i historyczka języka francuskiego, autorka książki "Język włączający. Dlaczego? Jak?".

A jakie jest Wasze zdanie? Debatujmy!


Kraj :

Francja

Rok :

2018